| Do jej Ksiażęcej Mości Eryka,
Prosze mi wybaczya i? milcza3em przez tak d3ugi okres. Ju? ?piesze z wyja?nieniami! Po tym jak rozstali?my sie i JKM pop3yne3a na p?3noc,
ja uda3em sie na po3udnie. P3yneli?my bardzo d3ugo niestety nie
odnale1li?my tego co nam najdro?sze, po kilkunastu dniach rozkaza3em skierowaa statek na p?3nocny wsch?d, aby w razie b3?dzenia po
wodach udaa sie na um?wione wcze?niej miejsce spotkania naszych okret?w. Przez nastepne dwa tygodnie p3yneli?my w bardzo niesprzyjaj?cych warunkach, bardzo silny wiatr, wysoka fala i
czeste, gwa3towne zmiany temperatury powietrza. W momencie jak ju?
wydawa3o sie, ?e pogoda sie unormuje nast?pi3a grobowa cisza, wiatru
nie bylo wcale, tafla wody jak lustro…., niemi3osierny upa3 nawet w
nocy nie dawa3 ludziom odpocz?a. W po3udnie pi?tego dnia dryfowania
zerwa sie wiatr, zebraly sie chmury i rozpocza3 sie koszmar!
Najwiekszemu wrogowi nie ?ycze przej?c takiego sztormu. Wska1nik
Beauforta przesta3 reagowaa jeszcze w ten sam dzien co sie zaczeo
piek3o, fale siega3y 35 st?p wysoko?ci, przelewa3y sie przez statek
niczym przez statek zabawke. Pierwszego dnia (o ile mo?na czarny
dzien nazwaa dniem) w?cieky Posejdon po3ama3 nam wiekszoa? ?agli i
ju? walczya sie z nim nie da3o…. Godziny, dni, tygodnie? Mija3y
powoli, tak jak powoli rusza sie mucha w smole. Przez nastepne dni
niszczycielska moc rozrywa3a nasz statek kawa3eczek po kawa3eczku i
jak ju? nikt nie wierzyl w ocalenie, na sterburcie jeden, z nielicznych ocala3ych, marynarzy dostrzeg3 l?d…. By3 to niezawysoki klif
(dzisiaj ju? wiem ze ma oko3o 3-4 st?p wysoko?ci), skalisty…,
wszyscy zrozumieli ?e to nasza ostatnia szansa, tak samo jak
wiedzieli i? to ostatnie chwile dla ?w. Malgorzaty. Wykrzykiwa3em
rozkazy, kt?re rozbijaly sie o Bialy Szkw3a. Jednak moi ludzie chyba
nie potrzebowali rozkaz?w aby wiedziea co robia. Postawili t?
resztke zagli jakie pozosta3y, skierowali?my statek w kierunku
Nowego Domu i czekali?my na cud. ?w. Magorzata wbi3a, a raczej to
ziemia nabila sie na nas…. Statek zosta3 przeciety niemal jak
chirurgicznym skalpelem przez ska3e klifu. Wszystko to co znajdowa3o
sie 7 st?p poni?ej pok3adu g3?wnego zosta3o oddane Posejdonowi jako
panszczyzna; nasze zapasy jedzenia i wody, narzedzia i niestety
ludzie, kt?rzy niezdo3ali sie wodostaa na bak… Spardek (dlaczego
tego cholerstwa woda nie zabra3a!) pogruchota3 kosci kilku ludzi,
jednego zabi3, kolejny zmar3 w kilka dni po tym krwawym zbawieniu
(chyba ka?de takie musi bya). Pozostalo nas mniej jak dziesieciu….
Po przekopaniu tego co niegdy? nazywa3o sie statkiem i pozbieraniu
rzeczy wg nas najwa?niejszych odsuneli?my sie od nabrze?a.
Odeszli?my na odleg3o?a p?3 ko3a od klifu i skierowalismy sie na
wsch?d, starajac sie zachowac sta3? odleg3o?a do brzegu. Tutaj na
zielonej nizinie, niewiele drzew, pag?rki niczym ze sn?w doszlismy
jako tako do siebie. Wichura zacze3a s3abn?a dok3adnie 3 dni, a po
tygodniu od momentu roztrzaskania ?w. Ma3gorzaty o ska3y, ?wieci3o
s3once, a pogoda udawa3a i? nic strasznego sie nie wydarzy3o.
Pewnego dnia po wyj?ciu zza pag?rka w cieniu kt?rzego szli?my
kilkadziesi?t minut morze znikne3o nam z oczu... zielona trawa
siega3a po sam horyzont. Zawr?cili?my jednocze?nie bior?c poprawke
na nowy szlak - skierowali?my sie w strone morza (przynajmniej tak
nam sie wydawa3o). Po raptem kilkunastu minutach, z jednego z
wyzszych wzniesien naszym oczom ukaza3 sie nader dziwny i
niecodzienny widok, ot?? klif zakreca3 w strone morza pod ko?tem
prostym. Postanowili?my kontynuwaa nasz? pielgrzymke do Ziemi Nowego
Domu wzd3?? klifu, kt?ry w tym miejscy zaczyna3 sie lekko wznosic
coraz wy?ej...... Po trzech godzinach marszu, skalista przepa?a by3o
ju? wysoko?ci dobrych 25 st?p, a woda w dole w?ciekle spieniona,
najlepiej chyba opisuja j? te s3owa "Ciemna, ?lepa, (...),
wzbieraj?ca sza3em, Ty huczysz, tetnisz, kipisz i o nasze skronie
Uderzaj?c, zalewasz, m?c?c sie(...)" Nabrze?e go?cinne inaczej,
przybywaj?cych tutaj rozbitk?w zabija a ?egla?y czyni rozbitkami.
Przy samej krawedzi wia3o jak w samym niebie, huk uderzaj?cych fal o
ska3y by3 og3uszaj?cy, podmuch wiatru po takiej fali naciska3 na
bebenki w uszach a? do b?lu, niczym po eksplozji... Maszerowali?my
tak przez dwa dni a? nagle klif sie skonczy3, zbocze zrobi3o sie tak
strome ?e trzeba by3o poszukaa 3agodniejszego zej?cia. Dolina,
ogrodzona z trzech stron wzniesieniami, a od strony morza 3agodnie
schodzi sie na piaszczyst? pla?e, kt?ra? to nie jest zbytnio szeroka
ale najzupe3niej wystarczaj?ca. Pla?a konczy sie strom? ?cian? taka
samo gwa3townie jak sie zacze3a. Skalisty klif ci?gnie sie a? po sam
horyzont. Rozbilismy tutaj ob?z, kt?ry stanie sie z czasem miastem.
Nazwali?my osade Cubalibre. Prosze mi wybaczya taki ma3o oficjalny
wz?r listy jednak?e nie znamy nawet daty wiec jest to nieco utrudnione.
|